VIVA COLOMBIA!

W Kolumbii zwykło się mówić, że kraj ten posiada najlepsze położenie geograficzne na świecie. Takie stwierdzenie może wydawać się nieco egocentryczne. ale Kolumbijczycy w dużej mierze są właśnie egocentrykami. Stąd chyba narodziła się reklama tego kraju, zamieszczona we francuskim biurze podróży: Jeśli chcesz poznać Karaiby, wybierz się na Kubę lub na Dominikanę: jeśli chcesz poznać Ocean Spokojny, wybierz się do Chile: jeśli chcesz poznać Andy, wybierz się do Ekwadoru: jeśli chcesz poznać amazońską puszczę, wybierz się do Brazylii: jeśli chcesz poznać kultury prekolumbijskie, wybierz się do Meksyku lub do Peru, ale jeśli chcesz zobaczyć to wszystko razem, wybierz się do Kolumbii”.

Mieszkam prawie od dziesięciu lat w Kolumbii, ale pewne sytuacje, zupełnie naturalne w tym kraju, nie przestają mnie zachwycać. Kolumbijski świat uwodzi mnie każdego dnia od nowa… Pamiętam, jak wiele lat temu mój wzrok przykuł obraz kolonialnego domu, podpisany: „La Candelaria, Bogota, Kolumbia”. Nie sądziłam wówczas, że kilkanaście miesięcy później mój nowy, amerykański dom znajdzie się właśnie tutaj.

MAGICZNA CANDELARIA

Kolorowa, kolonialna, nisko zabudowana Candelaria, stała się moim światem. To miejsce na swoją siedzibę wybrał Simon Boliwar. Tutaj, osiedlali się przez wieki znani kolumbijscy artyści i intelektualiści. Tutaj swą siedzibę mają znaczące uniwersytety, instytuty i liczne teatry. Dzielnica Candelaria tchnie atmosferą intelektualizmu i artyzmu. Każdy budynek opowiada swoją historię, każda ulica deklamuje swój własny wiersz. Magię Candelarii podkreślają potężne, zielone góry, które obejmują ją od wschodu. One też odpowiadają za charakterystyczny mikroklimat tej bogotańskiej dzielnicy.

KAWA – NAPÓJ NARODOWY

Region Kawy to w mojej opinii najpiękniejsza część Kolumbii. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia, oczarowana kolorytem krajobrazu, niesamowitą ilością kwiatów, bananowcami, zwisającymi przed domami helikoniami, permanentnym latem, tradycyjnymi samochodami regionu—jeepami Willys. W Kolumbii nie można nie zauważyć społecznej roli kawy. W kraju, który jest producentem na skalę światową tego produktu, kawa jest narodowym napojem i doskonałym pretekstem do spotkania z przyjaciółmi. Kolumbijska kawa jest wyjątkowym napojem, który towarzyszy Kolumbijczykom w miłości, radości, bólu, samotności. Może być też zaproszeniem do sportów ekstremalnych.

CANOPY – JAZDA EKSTREMALNA

Canopy to modna w ostatnich latach na całym świecie dyscyplina sportu ekstremalnego, polegająca na przelatywaniu na dużych wysokościach z jednego do drugiego punktu po stalowych kablach. Kawowy canopy jest jedynym w swoim rodzaju na świecie z kilku powodów. Po pierwsze, jest to najdłuższy na dzień dzisiejszy canopy na świecie. Liczy w sumie 2000 metrów i podzielony jest na siedem lotów różnej długości. Dodatkową atrakcją jest fakt, że podczas tego lotu przemieszczamy się z jednego do drugiego departamentu Kolumbii.

TICUNA Z KRAINY BROKUŁÓW

Zgodnie z oficjalnymi danymi, Kolumbia zamieszkiwana jest w chwili obecnej przez 87 kultur indiańskich, różniących się między sobą historią, kosmogonią, kulturą, gastronomią i oczywiście wyglądem. Jedną z form rozróżnienia różnych społeczności indiańskich może być też ich przepiękny strój. Każda indiańska społeczność to w Kolumbii ogromny koloryt, niesamowita historia. Szczególnym doświadczeniem jest pobyt wśród amazońskich Indian z plemienia Ticuna, zamieszkujących tereny Amazonki rozdzielone między Kolumbię, Peru i Brazylię. Można tam dotrzeć z Bogoty tylko i wyłącznie drogą powietrzną. Lot trwa dwie godziny, podróż rozpoczyna się w wysokich Andach, kontynuuje nad niziną Orinoko, po czym pojawia się amazońska puszcza, która z lotu ptaka wygląda jak olbrzymia plantacja brokułów. Tak, właśnie brokułów, do których są tak podobne korony wysokich drzew, które porastają „zielone płuca świata”. Od czasu do czasu „plantacja” przecięta zostaje srebrnym wężem, czyli Amazonką, albo którymś z jej dopływów. Już na tym etapie podróż do Amazonii jest czymś wyjątkowym. Dalej robi się jeszcze ciekawiej. No bo, co powiedzieć o lokalnym targu, na którym codziennie Indianie z pobliskich rezerwatów wystawiają na sprzedaż swoje świeżutkie produkty: owoce, jakich nie sposób spotkać w żadnym, innym miejscu Kolumbii, chleb casabe wykonany z mąki z juki czy świeżo złowione w Amazonce ryby pirarucó -piranie.

LETICIA – WROTA DO AMAZONII

Spacer po lokalnym targu w Leticii jest nie lada przygodą, a Leticia sama w sobie jest miejscem niesamowitym. Stanowi ona bowiem kolumbijskie wrota do Amazonii. Położona jest w sercu amazońskiej puszczy, na granicy Brazylii, Peru i Kolumbii, co sprawia, że geograficznie rzecz biorąc, staje się jeszcze atrakcyjniejsza.

Po wizycie na targu udajemy się do Taniboca, do którego dotrzeć można drogą lądową z Leticii. W rezerwacie tym za dnia podziwiać można olbrzymie tropikalne kwiaty, których wysokość dochodzi do 3 m, można spacerować między gęstą, tropikalną roślinnością amazońskiej puszczy, a w nocy wybrać się na spacer po puszczy, podczas którego obserwować można faunę Amazonii w jej naturalnym, budzącym się do nocnego życia, stanie. 20 METRÓW NAD ZIEMIĄ Największym przeżyciem jest jednak spanie w autentycznym domku umieszczonym na dwóch pniach i w koronie amazońskiego drzewa na wysokości ponad 20 metrów nad ziemią. Domek jest bajkowy, ale jednocześnie niezwykle praktyczny – wyposażony w toaletę, banię do mycia wężem ogrodowym ze swego rodzaju słuchawką oszczędzającą wodę. Ma poza tym dwa łóżka i dodatkowe dwa miejsca do spania nad nimi. Zamiast ścian, rozciągnięto w nim siatkę, która chroni przed dostaniem się do wnętrza wszelkiego rodzaju insektów i zwierząt, ale jednocześnie pozwala na swobodne obserwowanie otoczenia. Domek leży na tyle wysoko, że przebywając w nim człowiek ma wrażenie zawieszenia w powietrzu. Wrażenie jest niesamowite i na długo pozostaje w pamięci. Noc zapada w domku wraz z zachodem Słońca, czyli w warunkach równikowych przez cały rok dokładnie o tej samej porze, o 18:00. Ponieważ nie ma w tym miejscu prądu, rytm wstawania i snu wyznacza przyroda. A śpi się tutaj wyśmienicie, choć pierwsze momenty nie są łatwe, gdyż amazońska puszcza jest w nocy wyjątkowo… głośna. Kiedy jednak przyzwyczaimy się do tej naturalnej melodii, noc w domku na drzewie okaże się wyjątkowym przeżyciem, a pobudkę wyznaczy nam zasypiający po nocnym polowaniu stały mieszkaniec palmowego dachu – nasz sąsiad nietoperz, który przyklejony do siatki na wysokości naszej twarzy da znać, że pora wstawać, bo teraz spać pójdzie on.

Tekst i zdjęcia: Ewa Kulak

Nie wiesz, która wyprawa jest dla Ciebie?

Pomożemy Ci ją znaleźć!

Skontaktuj się z nami