UŚPIONY RAJ

Wyspa pachnąca wanilią, kraina lemurów i kameleonów. Pozwala zanurzyć się w bujnej roślinności wilgotnej dżungli, by po kilku godzinach marszu wyłonić scenerię suchego lasu niczym z futurystycznej wizji. Mały „kontynent”, gdzie czas się zatrzymał i czarnymi oczami lemura drwi niemiłosiernie z teorii ewolucji. Fauna i flora ewoluowały w każdym zakątku Ziemi, a Madagaskar pozostał uśpionym rajem. Tylko tutaj przetrwały gatunki, o których w innych częściach świata dawno już zapomniano.

madagaskar 7

Mały „kontynent” lub endemiczny raj to najczęstsze nazwy Czerwonej Wyspy. Na Madagaskarze miałam okazję być kilka razy i każda podróż dostarczyła mi zupełnie innych wrażeń.

Magnesem przyciągającym turystów są niewątpliwie lemury. Arkady Fiedler wspomniał kiedyś, że są one prawdziwymi szczęściarzami, a ich historię można przyrównać do epizodu przejścia Narodu Wybranego przez Morze Czerwone. Kiedy już zniknął pomost łączący Madagaskar z Afryką, powstała wyspa, a potencjalny wróg w postaci drapieżników przestał zagrażać i lemury nie miały potrzeby walki ożycie. Pozostały bezpieczne, lokując się w ślepej uliczce ewolucji.

Natura potrafi być kapryśna, a lemur nie wychodzi na zawołanie, niemniej jednak, mając dobrego przewodnika, można wypatrzyć ich całkiem sporo, głównie w koronach drzew czy też, jak lemura catta, spacerujące z zadziornie podniesionym pasiastym ogonem. Lemury towarzyszyły nam w każdym regionie, byty mottem przewodnim naszej malgaskiej podróży, kompasem podczas spacerów po dżungli.

Jedną z największych osobliwości Madagaskaru jest Narodowy Park Tsingy. Mianem tym określa się tzw. kamienny las, wapienny masyw niespotykanych nigdzie indziej dziwacznych formacji skalnych, ukształtowanych przez procesy krasowe. Tsingy de Bemaraha rozciąga się na zachodzie kraju, dociera się tam po wielu godzinach jazdy prawdziwymi bezdrożami. Zagubione wioski bez dostępu do cywilizacji, niewielkie poletka i przeprawa promowa to tylko niektóre z atrakcji. Prawdziwym zaskoczeniem była kuchnia. Ta określana malgaską, nie pozostawia dobrych wspomnień, ale ta, którą pozostawili po sobie Francuzi, serwowana nam w pięknie położonych lodge’ach czy przydrożnych barach i restauracjach, zaskakiwała smakiem i estetyką podania. Do dzisiaj wspominam niezwykły smak mięsa czy krewetek serwowanych na malgaskim odludziu. Trzeba przyznać, że Francuzi pozostawili Malgaszom „w spadku” miłość do… jedzenia.

Do parku Tsigny dotarliśmy późnym popołudniem. Okolica i pierwszy etap trekkingu nie zapowiadały niczego dobrego. Później naszym oczom ukazał się niezwykły spektakl natury. Kamienne skalne szable, wznoszące się na wysokość pięćdziesięciu metrów, tworzą labirynt kanionów, szczelin i grot, pośród których skrywają się kolejne endemiczne gatunki roślin i zwierząt. Zdobycie Tsingy nie jest sprawą łatwą, trasa wiedzie przez wiszące mosty, stalowe drabiny i półki skalne, gdzie nieuważny krok w jednej chwili może mieć poważne konsekwencje. Stojąc na jednym z punktów widokowych, po raz kolejny nabrałam pokory wobec natury. Kamienny las zachwyca, przeraża i zmusza do refleksji, na długo pozostaje w pamięci, jako miejsce, gdzie można zmierzyć się ze swoimi słabościami.

„Suchy las”, który jest ewenementem na skalę światową, występuje tylko na Madagaskarze. Na jego terenach deszcze padają raz na kilka lat. Rośliny mają tu niezwykłą zdolność gromadzenia wody. Ponad krzaczastą roślinność wyrastają niezliczone gatunki majestatycznych baobabów, które doskonale radzą sobie z przeciwnościami środowiska. Dzięki srebrzystej korze odbijają promienie słoneczne, w gąbczastym pniu gromadzą wodę na trudne czasy. Tubylcy umieją wykorzystać każdy ich element. Z kory czy z włókien robią łódki, sznury, instrumenty muzyczne, liście dodają do zup i sałat, a nasiona brązowych owoców o welurowej skórce są źródłem witaminy C. Największe wrażenie na przybyszach robi słynna Aleja Baobabów, szczególnie piękna o zachodzie słońca.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Masyw Isalo to kolejne miejsce, w którym nikt wrażliwy na piękno przyrody nie dozna zawodu. O świcie ruszamy do Kanionu Małp, gdzie błękit nieba odcina się od czerwieni skał i szmaragdowej roślinności. Lemury przemykają całymi tutaj stadami, samice catta kroczą na czele z podniesionymi dumnie ogonami, co jakiś czas przystając i obserwując teren. Dla nikogo nie jest już tajemnicą, że pośród lemurów rządzą… kobiety.

Po południu ruszamy w stronę niewielkiej laguny. Tutejszy krajobraz porównywany jest do Wielkiego Kanionu Kolorado. Jurajskie skały majestatycznie łączą się w potężny masyw. Spotkać tu można formacje skalne przypominające madonnę, żółwia czy wielbląda.

Prawdziwe bogactwo kryje się jednak w zielonej części wyspy. Znajdziemy ją w Antsirabe czy Perinet. Trzeba się tutaj przedzierać przez gąszcz lian, krzewów i pnączy, które mogą okazać się… żywe! Jednak najbardziej mistycznym zakątkiem wydaje się Park Ranomafana. Tysiące kilometrów kwadratowych porasta wiecznie zielona dżungla, sprawiająca wrażenie zawieszonej w chmurach.

Madagaskar jest jak… zamieszkujące go kameleony, w zależności od regionu, zmienia swoje kolory. Być może jego przetrwanie, w niemal nie zmienionej formie, jest wynikiem tej właśnie umiejętności.

Tekst: Grażyna Wożniczka-Bogucka, zdjęcia: Tomasz Muszyński

Nie wiesz, która wyprawa jest dla Ciebie?

Pomożemy Ci ją znaleźć!

Skontaktuj się z nami