TURECKA MENTALNOŚĆ

Turcy mówią o sobie, że się dużo uśmiechają… i jest w tym stwierdzeniu wiele prawdy. Mentalność turecka nakazuje im nie skupiać się zbyt długo wokół jakiegoś problemu. Generalnie można często usłyszeć: No problem albo Problem yok abi/kardesim (Nie ma problemu bracie starszy/młodszy).

TUREK POMOŻE!
Jeżeli znalazłeś się w trudnej sy-tuacji, to z pewnością jakiś przygodny Turek chętnie pospieszy ci z pomocą, by załatwić sprawę! Chęć niesienia pomocy jest tak wielka, że często chcą ją nieść nawet ci, którzy z jakiejś przyczyny nie mają ku temu możliwości. Na przykład, gdy pytasz kogoś o drogę, wyjaśni Ci, jak NIE dojechać do celu podróży, bo o tym, że on jest yabanc? (nie z tego miasta), dowiesz się na samym końcu, gdy już będziesz mieć totalny mętlik w głowie. Jeżeli pytasz o drogę w Ankarze to… rób to w miarę cicho, bo jak usłyszą inni, zrobi się wokół ciebie tłum, chcących objaśniać drogę. Rezultat: ty nadal nic nie wiesz, a oni jeszcze po twoim odejściu kłócą się, kto miał rację! Zdarza się i tak, że jeżeli pytany nie zna odpowiedzi, to wykona tzw. telefon do przyjaciela, by spytać, czy przypadkiem on wie. Niejednokrotnie jednak dowiaduje się, że przyjaciel też nie wie. Dlaczego? Bo Turcy nie mają zdrowia i ciągotek do czytania książek czy pogłębiania wiedzy. Oczywiście w tej chwili generalizuję, bo są i Turcy stanowiący wyjątek od reguły, ale ponieważ jest ich mniejszość, giną w tłumie.

TURECKA DUMA
Teraz na pewno niejeden dumny Turek się obrazi albo oburzy na to, co mówię. Dlaczego? Turcy mimo swej serdeczności, zupełnie nie znoszą krytyki. Potrafią wtedy obrazić się, stroić fochy jak dziecko bądź nastolatka. Taki brak tolerancji na krytykę to istny koszmar. Każde słowo, jakie wypowiadam w ich kierunku, ważę dokładnie, bo maleńka nawet rzecz może urosnąć do rozmiarów katastrofy. Turecka mentalność nie zezwala nawet na autokrytykę, ale za to nie ma problemu z krytykowaniem innych. Ooo, w tym są mistrzami! Najmniejszą rzecz potrafią wytknąć człowiekowi palcem, a co gorsza – przy wszystkich, bez zmrużenia oka! Niejednokrotnie dochodzi do nieporozumień, szczególnie jeżeli obcokrajowiec (yabanc?) chce powiedzieć coś dowcipnego, a Turek tego nie zrozumie jako żartu. Najgorzej jest, gdy się komuś powie: A co Ci do tego – Bundan Sana ne. To zdanie, wypowiedziane nawet w żartach, jest powodem do obrazy na bardzo długi czas, który może być jeszcze dłuższy, jeśli człowiekowi nie przyjdzie na myśl zapytać, co się stało i wyjaśnić, że u nas to nic obraźliwego.

PLOTKI
Ale… Mieszkając tutaj, to zdanie można, i w sumie trzeba by, wypowiadać z dużą częstotliwością. Dlaczego? Ponieważ Turcy bardzo często żyją cudzym życiem zamiast własnym. Nawet jeżeli nie mają danych o tobie, potrafią sobie stworzyć własną historię. Można się wtedy dowiedzieć różnych ciekawych rzeczy na swój temat, o których nie miało się wcześniej zielonego pojęcia. Kiedyś bardzo mnie to drażniło, teraz zaprzestałam walki z wiatrakami, bo to nie takie proste zostać w Turcji Don Kichotem. W tej chwili nawet nie staram się odkręcać plotek, bo… wtedy mogą dojść do wniosku, że jednak mieli rację.

ZORGANIZOWANY JAK TUREK
Turcy mają też problemy z organizacją pracy i jej planowaniem. Wszystko jedno czy to w biurze, czy przy budowie domów albo ulic, Turek działa impulsywnie. Wpierw zrobi, potem pomyśli. Najczęściej jednak nie wie, czy dobrze zrobił, tylko jak naprawić to, co zepsuł. Rezultat: nic nie działa, a w mojej opinii brak systemu staje się z czasem systemem samym w sobie. Wyniki takiego stanu rzeczy obserwujemy na co dzień. Chaotyczna zabudowa, rozkopane nowe drogi, bo np. kładąc asfalt zapomnieli, że studzienki ściekowe też się czasem przydają… Kiedyś dwójka turystów zapytała mnie, jak to jest, że Turcy, mając tak piękny kraj, który mógłby być dosłownie „Rajem na Ziemi”, robią naprawdę wszystko, by zamienić go w piekło. Myślę, że na to pytanie nie można odpowiedzieć, ja nie potrafię.

KOLEJKI PO TURECKU
Stanie w kolejkach nie przychodzi łatwo chyba nikomu z nas. Turków jednak w większości kolejki nie obowiązują. Nie uznają ich i zrobią dosłownie wszystko, by dopchać się pierwszemu do kasy, kontroli paszportowej, wyjścia bądź wejścia. Podstawy savoir vivre’u nie mają tu specjalnego zastosowania. Niewielu Turków wiedziałoby, co to w ogóle znaczy, a bycie zbyt zorganizowanym i nadmiernie uprzejmym może zostać nawet źle zrozumiane.

TELEFONY
Türk Telecom o dziwo działa wcale dobrze. Często jednak zdarza się, że firma zapomina o zmianie numeru i w rejestrach widnieje nadal stary właściciel, przez co nowy może mieć urwanie głowy z pomyłkami. Nie należy się więc dziwić, jeżeli ktoś pewnego dnia zadzwoni do nas i nie przedstawiając się zażąda wyjaśnień, kim jesteśmy, dokąd dzwoni i dlaczego nasz numer to nasz numer! Można się naprawdę zdenerwować. Taki obrót sprawy razi nie tylko mnie, ale również tych Turków, którzy mają nieco inną mentalność. Ponieważ jednak stanowimy mniejszość, to i tak nie mamy racji.

ORYGINALNE PODRÓBKI
„Naśladownictwo jest najlepszym komplementem”. Turcy dzielą się na tych, którzy są bardzo twórczy i mają głowę pełną pomysłów oraz na tych, którym brak zapału i chęci tworzenia, ale potrafią doskonale kopiować. Tych ostatnich nazywam „kopiatorami”. Nie spoczną, dopóki nie wykradną bądź nie podpatrzą cudzego pomysłu. Co zabawne, niejednokrotnie kopie są lepsze od oryginału. Znajomy opowiadał, że kiedy pracował dla fabryki „Volvo” produkującej podzespoły, jako konsultant jakości, poszukiwano producenta w Turcji. Jakież było zdziwienie w firmie, gdy jedna z tureckich fabryk wysłała im swoje „podróbki” wytrzymalsze i jakościowo nie odbiegające od standardów „Volvo”! Cóż było robić, podpisali porozumienie, a o dochodzeniu na drodze prawnej nie było mowy.

SĄSIEDZKIE KOPIOWANIE
Na tureckim rynku można znaleźć wiele podróbek znanych firm. Nazywa się je tutaj „oryginalnymi”. Można też znaleźć relatywnie tanie oryginały, gdyż wiele tureckich fabryk podpisuje umowy z zagranicznymi kontrahentami. Inną sprawą jest „kopiowanie sąsiedzkie”. Gdy ktoś wpada na pomysł, by np. otworzyć sklep z obuwiem lub spożywczy, może być pewny, że natychmiast ktoś inny wpadnie na ten sam pomysł i otworzy identyczny tuż obok. Takim oto sposobem, dzięki tureckiej mentalności i „reakcji łańcuszkowej”, w niedługim czasie na jednej ulicy pojawi się 10 albo 20 sklepów tej samej branży. Błędem jednak byłoby myśleć, że ceny pójdą wtedy w dół. Dzieje się wręcz odwrotnie i dopiero spadek popytu sprawia, że trzeba spuścić z tonu.

Tekst: Monika Szklanny-Kaçar

Nie wiesz, która wyprawa jest dla Ciebie?

Pomożemy Ci ją znaleźć!

Skontaktuj się z nami