SZWAJCARIA – KOLEJOWY KRAJ

Wsiadam do pociągu byle jakiego… i z jednym biletem mogę objechać cały kraj ze wszystkimi zakątkami! Podróż koleją jest przyjemna, bo pociągi są czyściutkie i punktualne. Brzmi jak bajka? Nieco abstrakcyjne marzenie? Albo jak obietnica przedwyborcza? Nie, to „najprawdziwsza prawda”.

TYLKO W SZWAJCARII!
Konduktorka jest przejęta, aż wystąpiły jej wypieki na twarzy. Podchodzi do każdego pasażera i wyraźnie zdenerwowana tłumaczy: Czekaliśmy na mijance na opóźniony pociąg, i teraz my mamy aż sześć minut spóźnienia. To naprawdę poważna sprawa, możecie nie zdążyć na przesiadce! Bo przesiadki w Szwajcarii trwają dwie, trzy minuty, czasem pięć. Tak są skoordynowane pociągi. Sieć jest skomplikowana, dlatego żeby wszędzie dojechać, na stacjach węzłowych mistrzowsko zsynchronizowany jest system przesiadek. Dlatego opóźnienia kilkunastominutowe to już prawdziwa afera, warta wzmianki w mediach. Ech, westchnęłoby się z zazdrością…

JAK W SZWAJCARSKIM ZEGARKU
Moim zdaniem, to jedyny kraj, który kolejnictwo doprowadził do takiej perfekcji. Dworce są w centrach miast, czasem perony są wręcz na chodnikach. Połączenia co pół godziny lub godzinę, punktualnie jak w szwajcarskim zegarku. A także idealnie zsynchronizowane przesiadki. Pociągiem jedzie się na ogół szybciej niż samochodem. Powiem więcej – do wielu miejsc łatwiej dotrzeć koleją niż samochodem. Dlaczego? Bo pociągi mkną bezszelestnie pod górami, w wielokilometrowych tunelach. A czego jak czego, ale gór w Szwajcarii akurat nie brakuje! Co ciekawe, są i takie miejsca, gdzie samochodem w ogóle się nie dojedzie! Choćby do słynnych kurortów, jak na przykład Zermatt czy Saas Fee. Są całkowicie wolne od spalin, żebyśmy mogli pełną piersią zaczerpnąć górskiego powietrza. Auto zostawia się na parkingu, kilka kilometrów przed miejscowością, i potem… trzeba wsiąść oczywiście do pociągu!

NAJWOLNIEJSZY EKSPRES ŚWIATA
Najbardziej znany jest słynny Ekspres Lodowcowy, czyli Glacier Express. Rozpoczyna (lub kończy) w nie mniej słynnym Zermatt, u stóp Matterhornu. Piękna, wyniosła góra o monumentalnej sylwetce stała się symbolem Szwajcarii i jest najczęściej fotografowanym szczytem świata. Wspaniałe widoki, rozpościerające się to z jednej to z drugiej strony, zapierają dech w piersiach. Choć oddychać trzeba , bo podróż do kurortów Gryzonii: Davos i Sankt Moritz trwa calutkie osiem godzin! To dlatego Szwajcarzy nazywają go najwolniejszym ekspresem świata. Po pewnym czasie przestajemy liczyć tunele i mosty (jest ich odpowiednio 91 i 291). I możemy cieszyć się podawanym do szerokiego stolika przy fotelach eleganckim, trzydaniowym obiadem. Glacier Express ruszył w 1926 roku i przez ponad pół wieku był jedynie atrakcją letnią. Kluczowym momentem zimą był przejazd przez przełęcz Furka. Opady śniegu, jakie zimą nawiedzały ten rejon, sprawiały, że podróż była niemożliwa. Dopiero 30 lat temu został wybudowany tunel i Ekspresem Lodowcowym możemy jeździć przez cały rok.

NAJWYŻEJ POŁOŻONA STACJA KOLEJOWA W EUROPIE
…jest właśnie na Jungfraujoch, 3545 metrów nad poziomem morza. Atrakcja bardzo popularna wśród Azjatów, w pociągu siedzą Japończycy, Hindusi, obywatele Hong Kongu… Białe twarze są w mniejszości. Kolej jedzie we wnętrzu góry, a tunel ma ponad siedem i pół kilometra, dokładnie 7516 metrów. Pierwsze prace przy budowie tej kolei rozpoczęły się w lipcu 1896 roku, a pomysłodawcą i realizatorem tej, wydawałoby się szalonej, idei był inżynier Adolf Guyer. Niestety, nie dożył jej otwarcia. Pociąg ma po drodze dwa przystanki: jeden w skalnej ścianie Eigerwand, która kosztowała życie wielu próbujących zdobyć ją wspinaczy. Zdobyto ją w końcu wiele lat po otwarciu kolei! Możemy podziwiać ją, wyglądając z szerokich okien. Drugi przystanek to Eismeer, świat lodu, na który też wyglądamy z góry na zewnątrz. Na szczycie, jeśli wiatr rozwieje częste chmury, widoczny jest lodowiec Aletsch, największy w Europie, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jeśli pogoda nie sprzyja, możemy zadowolić się zwiedzeniem lodowca od środka. Wystawa rzeźb lodowych urządzona w szczelinie to jedna z najzimniejszych na świecie galerii.

ZŁOTA TRASA
Goldenpass biegnie z Lucerny przez Interlaken do Montreux. To nie tylko przejazd przez centralną część kraju. To także jeden z najbardziej klasycznych widoków Szwajcarii, jaką znamy z pocztówek. Nie przekraczamy tu wielkich wysokości, podziwiamy zielone łąki, malownicze domki nad brzegami jezior, zaśnieżone szczyty górskie w oddali. Atrakcji po drodze jest co niemiara: od słynnych drewnianych mostów Lucerny, malowniczego Interlaken (jak sama nazwa wskazuje – między jeziorami), kurortu dla wybrańców Gstaad, czy znanego z festiwalu jazzowego Montreux. Jeśli wybierzemy się w podróż stylowymi pullmanami, w stylu Orient Expressu, to wtedy żal wychodzić z pociągu. Ostatnie kilometry przed zjazdem do Montreux widok na winnice Lavaux, jezioro Genewskie i ośnieżone szczyty w tle jest czasem nazywany drogą wyrzuconych biletów powrotnych…

Tekst: Beata Radecka

Nie wiesz, która wyprawa jest dla Ciebie?

Pomożemy Ci ją znaleźć!

Skontaktuj się z nami