SZALONY PETERSBURG

„Wenecja Północy” wita nas pięknym słońcem. Mamy wyjątkowe szczęście, bo oprócz wspaniałych miejsc, jak Ermitaż czy Carskie Sioło, będziemy mogli oglądać niezwykły spektakl natury, jakim są „białe noce”.

PAŁACE NA BAGNACH
Na eleganckim Newskim Prospekcie, witają przybyszów wytworne barokowe i rokokowe fasady pałaców. Strojne, niczym damy na balu, dumnie prezentują swój wdzięk. Patrząc na ten niesamowity przepych, trudno uwierzyć, że jeszcze 300 lat temu w tym niegościnnym rejonie były tylko bagna i pełne komarów rozlewiska pośród ponad 140 wysp. Miasto nigdy by nie powstało, gdyby nie szalony wówczas projekt cara Piotra I, który zafascynowany Amsterdamem postanowił przenieść ten labirynt kanałów w rejon rozlewiska Newy. Wydzierane przyrodzie kolejne skrawki ziemi, nieustannie umacniane, stworzyły podłoże dla wytwornych, kapiących złotem pałaców, budowanych przez setki tysięcy robotników. Mówi się, ze rokrocznie pracowało tutaj i na skutek nieludzkich warunków pracy ginęło przy budowie ok. 40.000 ludzi. Wielu usiłowało zbiec, ale jeżeli ich złapano, za karę obcinano im nosy, bo ręce i nogi musiały pozostać przydatne dla cara. Petersburg w zasadzie powinien nazywać się Jekatrinburgiem, bowiem związany jest silnie z rządami najsłynniejszych i wyjątkowych kobiet Rosji – Katarzyny I, Anny, Elżbiety i Katarzyny II.

PRACZKA NA TRONIE
Biografia Katarzyny I, żony Piotra I, to historia rodem z baśni o Kopciuszku. Marta Helena Skowrońska, urodzona w chłopskiej rodzinie w Inflantach, na skutek zawirowań wojennych trafiła do carskiej armii jako praczka i tylko zbieg okoliczności spowodował, że przypadkiem zwróciła na siebie uwagę samego cara Piotra I. Ta młoda prosta dziewczyna zawładnęła jego sercem i wkrótce potem została żoną cara, ale na tym nie koniec. W 1724 roku została koronowana na cesarzową Rosji. Spośród ich 12 dzieci dorosłości dożyły tylko dwie córki – Anna i Elżbieta, późniejsza cesarzowa Rosji. Niesamowity jest fakt, iż po śmierci Piotra I, Katarzyna rządziła rozległym imperium rosyjskim przed ponad dwa lata, będąc niepiśmienną i nie potrafiącą czytać osobą.

15 LAT ZWIEDZANIA
Mieszczący się w pałacach nad Newą Ermitaż to światowej klasy muzeum sztuki. Nazwa pochodzi od słowa „erem”, czyli pustelnia. Hm… to naprawdę zastanawiające, jak trudne musiało być umartwianie się Katarzyny II w tych luksusowych wnętrzach, pośród niesamowitej kolekcji dzieł. Dzisiaj na powierzchni 125 tys. metrów kwadratowych, w 400 salach zgromadzonych jest ponad 3 miliony eksponatów, galeria zatrudnia około 2000 pracowników. Szacuje się, że aby obejrzeć wszystkie artefakty, poświęcając każdemu tylko jedną minutę, zwiedzając przez 10 godzin dziennie, potrzebne jest aż 15 lat, by obejrzeć całość!

CENA LUKSUSU
Sala balowa przywołuje na myśl liczne maskarady Katarzyny II, dworskie intrygi i plotki z czasów, kiedy caryca wybierała coraz młodszych kochanków. Rasputin, Potiomkin, Poniatowski… tańczyli pewnie w tej kapiącej od złoceń sali z kilkuset lustrami i ponad 50 żyrandolami. Pławiąca się w przepychu arystokracja za nic miała setki tysięcy umierających z głodu chłopów, którzy niemal całe plony musieli dostarczyć na carski stół. Przez wytworne okno Ermitażu widać dzisiaj współczesne domy mieszkalne. Wiele z nich to komunistyczne „komunałki”, gdzie nadal rodziny na zmianę sprzątają wspólną łazienkę i korytarz, gdzie jest telefon towarzyski tylko jeden na piętro i doskwiera kompletny brak intymności. W niektórych aspektach niewiele się więc zmieniło.

TAŃCE, HULANKI, SWAWOLE…
Spacer po Ermitażu dostarcza niezwykłych wrażeń. Można tu podziwiać wytworne stołowe zastawy, m.in. kilkunastokilogramowe srebrne patery, kapiące od klejnotów czary na wino, półmiski do owoców czy dziczyzny, monolitowe wazy z malachitu czy lapis lazuli, misternie inkrustowane, czy złocone. Otaczający przybysza niewiarygodny przepych uruchamia wyobraźnię. Pojawiają się sceny niczym z historycznych powieści, kiedy rosyjska szlachta, trwoniąc czas na zabawach, strzela do celu w stiukowe dekoracje sufitu i w przypływie alkoholowego animuszu lub zamroczenia tnie jedwabne tapiserie… W tym momencie wyobraźnia zawodzi, bo to przecież nie do pomyślenia, by grupa mecenasów sztuki zatrudniała najlepszych mistrzów z Włoch, Francji czy Niderlandów, a potem, biesiadując i pijąc do upadłego, niszczyła niemal każdego wieczora ich pracę. To wręcz niewiarygodne, że hulaszcze życie było tu więcej warte niż wspaniała sztuka. Dobrze jednak się stało, iż większość niezwykłych zbiorów przetrwała.

SPEKTAKL NA NEWIE
Petersburg to niezaprzeczalnie współczesna stolica sztuki. Mają tutaj swoje siedziby słynny balet i opera. Ludzie są elegancko ubrani, wnętrza piękne, a stacje metra przypominają pałace. To fascynujące miasto. Aby zobaczyć je w nocnej odsłonie, można wybrać się w rejs podczas „białych nocy” na spektakularny pokaz otwarcia mostów na Newie. Trasa wiedzie wąskim kanałem Gribojedowa, potem kanałem Mojki, wreszcie wypływa się na otwarte wody Newy, mającej niemal kilometr szerokości, a około drugiej nad ranem zaczyna się spektakl. Z Zatoki Botnickiej wypływają ogromne jednostki, udające się na Jezioro Ładoga, a mosty, jeden po drugim kolejno podnoszą swoje przęsła w przyjaznym geście powitania. Czasem rozchylają się zupełnie, a niekiedy podnoszą prawą lub lewą część niemal do pionu, by ogromne statki mogły przepłynąć. I znów zdumiewa fakt, że te mosty zostały zaprojektowane kilkaset lat temu, stanowiąc w owym czasie absolutne wręcz szaleństwo architektoniczne.

BURSZTYNOWA KOMNATA
Niesamowity przepych dekoracji nie ogranicza się tylko do Petersburga. Dookoła powstało wiele „daczy” dla rodziny carskiej, jak choćby Carskie Sioło czy Peterhof, nadmorska rezydencja, którą dekoruje ponad 140 fontann, często złoconych, wyrzucających 34 tysięcy litrów wody na sekundę! Ze zgromadzonych tu zabytków chyba najbardziej spektakularna jest wyłożona 6 tonami jantaru Bursztynowa Komnata. Nie jest to oryginał zamówionej przez Fryderyka I Hohenzollerna u gdańskich mistrzów do podberlińskiego pałacu Charlottenburg komnaty, przekazanej w 1716 roku w prezencie carowi Piotrowi I. Ukradziona przez Niemców w 1941 roku i w efekcie zaginiona w czasie II wojny światowej Bursztynowa Komnata, nigdy nie została odnaleziona. Zrekonstruowano ją pieczołowicie w latach 1979-2003 właśnie w Carskim Siole, by powróciła do prawowitych właścicieli.

BIAŁE NOCE
To zjawisko astronomiczne, spowodowane wydłużeniem się zmierzchu i świtu na obszarach powyżej 54º 33′ szerokości geograficznej północnej i południowej. Występuje latem, a zmierzch i świt łączą się wtedy z sobą powodując, że mrok w ogóle nie występuje. W Petersburgu można je obserwować od początku czerwca do połowy lipca, niebo wówczas jest ciemne tylko przez godzinę dziennie, a niesamowite światło, które pada na miasto, nadaje mu zupełnie nową jakość.

COŚ DLA DUSZY
Pobyt w Petersburgu byłby niepełny bez wyjścia do wytwornego Teatru Marijskiego. Teraz do wyboru są tu dwie sale – zabytkowa, stanowiąca głównie tło dla opery oraz nowoczesna z ruchomą sceną i licznymi technicznymi udogodnieniami, gdzie odbywają się spektakle baletowe. To naprawdę niezwykłe przeżycie móc zobaczyć inscenizację „Anny Kareniny”, której akcja toczy się w Petersburgu, właśnie w tym wspaniałym teatrze. Ducha przesyconej sztuką Rosji najlepiej widać w metrze. Zamiast ipadów, notebooków, tabletów, MP4 czy innych elektronicznych gadżetów, młodzi ludzie czytają książki. Czy więc szalony pomysł Piotra Wielkiego, aby na niedostępnych bagnach zbudować wytworne miasto o intelektualnym potencjale, był rzeczywiście tak bardzo szalony?

Tekst i zdjęcia: Majka Szura

Nie wiesz, która wyprawa jest dla Ciebie?

Pomożemy Ci ją znaleźć!

Skontaktuj się z nami