NIEMCY – POGANIE Z EUROPY

We wschodniej części Niemiec od tysiąca lat mieszka najmniejszy naród zachodniosłowiański – Serbołużyczanie. W Saksonii są określani mianem Sorben (Serbowie), zaś w Brandenburgii Wenden (Wandowie). Kraina przez nich zamieszkiwana to Łużyce (niem. Lausitz) z takimi miastami jak Chociebuż czy Budziszyn, gdzie do dziś jest żywa ich kultura i tradycje, które uwidaczniają się podczas licznych świąt. regionalnych. Obyczaje, mimo że często mają pogańskie pochodzenie, są jednak ściśle związane z obchodami świąt katolickich (Wielkanoc, Boże Narodzenie) oraz upływem rolniczego roku, wtedy można m.in. zobaczyć kobiety w odświętnych strojach ludowych.

„PTASIE WESELE”
Jednym z bardziej malowniczych świąt jest tzw. Ptasie wesele, które wywodzi się jeszcze z czasów pogańskich. Wówczas uważano, że najbardziej skutecznym środkiem pozyskania przychylności bóstw natury jest składanie ofiar w formie żywności. Obecnie święto to jest obchodzone przez dzieci 25 stycznia, łączy się z obserwacjami świata roślin i zwierząt.
W tym czasie niektóre gatunki ptaków rozpoczynają gniazdowanie i składanie jaj. W związku z tym dzieci je dokarmiają i mogą za to w nagrodę wziąć udział w weselu. Wystawiają talerze i miseczki na parapet i otrzymują pieczywo w kształcie sroki. „Ptasie wesele” obchodzone jest ze sroką jako panną młodą i krukiem jako panem młodym. Narzeczeni są świątecznie ubrani, najczęściej w łużycki strój ludowy. Inne dzieci przebrane są za ptaki. Dzień spędza się na tańcach i śpiewie.

„ŁAPANIE KOGUTA”
Wiele obchodów wiąże się z zakończeniem żniw. Obfite zbiory zbóż były dla rolnika najważniejszym okresem w całym roku. Dobre zboże decydowało nie tylko o dobrobycie rolnika, ale także o losie ubogich mieszkańców wsi. Najbardziej znanym obyczajem żniwnym jest „Łapanie koguta”, kiedy to w korzystnym miejscu w wiosce stawia się bramę z belek spowitą zielonymi liśćmi. Na belce poprzecznej zawiesza się za nogi zabitego koguta. Młodzieńcy na koniach przejeżdżają kolejno przez wrota i próbują dosięgnąć jego głowy, by ją urwać. Komu się to uda, zostaje pierwszym królem. Kolejni młodzieńcy, którym uda się oderwać jedno ze skrzydeł, są drugim i trzecim królem. Wszyscy trzej otrzymują wieńce z dębowych liści. Następnie, z zawiązanymi oczyma, wybierają sobie z otaczających ich dziewcząt partnerki, które proszą do honorowego tańca. Królową dożynek może natomiast zostać ta z dziewcząt, która wygra w wyścigach taczek. Na taczkach dziewczęta muszą dowieźć do celu żabę lub chłopca. Królowa zostaje uwieńczona dębowym wieńcem.

NIEMIECKA WENECJA W „STOLICY OGÓRKA”
Poza tradycjami ludowymi warto zapoznać się również z tradycjami kulinarnymi Serbołużyczan, a najlepiej to zrobić w krainie o nazwie Spreewald. Od 1991 roku stanowi wpisany na listę UNESCO rezerwat biosfery, jego centrum to niezwykle urokliwe miasteczko Lubbenau, często określane mianem niemieckiej Wenecji lub „Stolicy ogórka”. Pierwsze miano odnosi się do sieci kanałów, która przecina miejscowość. Rejs po kanałach daje fantastyczną możliwość do zapoznania się z codziennością mieszkańców. Ludzie żyjący w domach nad rzeką zamiast garaży mają przystanie, a zamiast samochodów łodzie. Kanałami poruszają się również służby alarmowe, listonosze Deutsche Post i służby dbające o czystość. Na każdym z domów można zobaczyć specjalne tarcze, które informują nas o tym, iż właściciel jest zapalonym myśliwym. Przed każdym z domów można obserwować różnorodne pomysły na stawianie stogów siana – na drewnianym rusztowaniu ze słupem, które ma za zadanie podtrzymywać siano, by nie dotykało podmokłego terenu łąki.
Drugie określenie: „Stolica ogórka” odnosi się do faktu, że Serbołużyczanie zajmowali się głównie i zajmują się nadal rolnictwem, w Spreewaldzie wyspecjalizowali się w uprawie ogórków, które są naprawdę imponujące. Mieszkańcy przyrządzają je na setki sposobów od kiszonych z koperkiem, chili, miodem, czosnkiem czy z chrzanem. Ponadto na licznych straganach, które czekają na odwiedzających Lubbenau można znaleźć likier ogórkowy, kosmetyki na bazie ogórka czy breloki do kluczy… oczywiście w kształcie zielonego warzywa! Legenda ogórków spreewaldzkich jest tak popularna, że ich motyw pojawił się w kultowym filmie „Good bye Lenin”.

MUSZTARDA… OWOCOWA
A jeśli chcemy odpocząć od tych ogórkowych specjałów, to warto zajrzeć do Budziszyna i skosztować tamtejszej musztardy. Sprzedawana jest w tradycyjnych, kamionkowych pojemnikach, a produkowana według starych receptur, które wymagają, by ziarna gorczycy były mielone w kamiennych żarnach bardzo powoli – maksymalnie 50 obrotów na minutę. Wybór smaków jest imponujący, od tradycyjnych po owocowe.

PROSTO OD… KROWY
Z Budziszyna możemy udać się do barokowego Drezna, gdzie istnieje możliwość podróży w czasie i spotkania słynnych metres księcia elektora Augusta II Mocnego. W mieście, z pewnością dużym odkryciem będzie wizyta w sklepiku nabiałowym pana Paula Pfunda. Właściciel odniósł ogromny sukces w XIX wieku, ponieważ oferował swoim klientom najświeższe produkty, a na dowód tego trzymał w sklepie… krowy. W późniejszych latach Paul i jego brat Friedrich, jako pierwsi w Niemczech, wprowadzili mleko pasteryzowane i skondensowane. Dzisiaj ten wyjątkowy sklepik to prawdziwa instytucja, wnętrze zdobią ręcznie malowane kafle Villeroy&Boch. W 1998 roku sklep został wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa w kategorii „Najpiękniejsza mleczarnia świata”. Z kolei nieopodal Drezna możemy przeżyć prawdziwą przygodę w królewskiej manufakturze, gdzie powstają prawdziwe cuda z porcelany. Na koniec wizyty istnieje możliwość wypicia kawy, herbaty czy czekolady z ręcznie malowanych filiżanek.
Ten fascynujący szlak kulturowo-kulinarny znajduje się zaledwie kilka godzin od największych miast Polski, zatem wcielając w życie powiedzenie: „Cudze chwalicie, swego nie znacie” zapraszamy na naszą nową trasę.

Tekst: Bożena Woźniczka

Nie wiesz, która wyprawa jest dla Ciebie?

Pomożemy Ci ją znaleźć!

Skontaktuj się z nami