MEKSYK DLA KOBIET

America Latina ma już w samej nazwie nieodparty urok, niesamowity koloryt, w domyśle energetyzujące rytmy i superprzygodę. Nic dziwnego, że po uduchowionej Azji nasz wybór padł na „diabelski młyn” Meksyku. Lądujemy w największym mieście świata – Mexico City, liczącym około 28 milionów mieszkańców, gdzie aleje i ulice mają po kilkadziesiąt kilometrów, a taksówkarze poruszają się pewnie tylko w obrębie jednej, znanej sobie dzielnicy. Mimo wszechobecnego zgiełku i wrażenia pędu, widać uśmiechnięte twarze ludzi skorych do pomocy. Lubię ten ogólny chaos, tę latynoską otwartość i „przyjaźń aż po grób” już od drugiego zamienionego zdania.

Serenady Mariachis

Następnego dnia czeka nas wyprawa do Parku Xochimilco, ogromnych pływających ogrodów świata, pamiętających jeszcze czasy prekolumbijskie. Obecnie, w niedzielne popołudnia, na dziesiątkach kolorowych łodzi spotykają się tu zakochani albo całe rodziny. Rankiem jest spokojnie, jakby całe Xochimilco było tylko dla nas. Raptem na sąsiedniej kolorowej łodzi widzimy orkiestrę Mariachis w błyszczących błękitno-srebrnych opiętych strojach. Meksykanin z sumiastym wąsem zaczyna śpiewać balladę „Cucurrucucu Palooomaaa” i już po chwili wszystkie nucimy wraz z zespołem znaną piosenkę. Humory dopisują, poranek spędzamy w doskonałych nastrojach, zatem i wieczorem postanawiamy znaleźć swoich Mariachis. Jedziemy na plac Garibaldi, gdzie codziennie dziesiątki zespołów konkuruje z sobą, a zakochani chłopcy i mężczyźni zamawiają serenady dla swoich „doncelli”. Atmosfera jak z telenoweli, zupełnie jakbyśmy za pomocą wehikułu czasu cofnęły się o setki lat. Spontanicznie uczestniczymy w tej „bitwie na głosy”, sącząc schłodzoną tequilę i licząc na to, że choć jeden z przystojnych Latynosów i dla nas zamówi piosenkę.

Frida – malarka i kobieta

Nasze kobiece podróże to okazja, by poznać losy wyjątkowych kobiet danego kraju. W Meksyku nie może zabraknąć wizyty w niebieskim domu Fridy Kahlo – drobnej, pełnej temperamentu, nieposkromionej kobiety, zupełnie nie wpisującej się w machistowski świat początku XX wieku. Swoją osobowością oczarowała nie tylko wielu mężczyzn, ale i kobiety, wśród nich byli: słynny muralista Diego Rivera, Trocki, Muray oraz Josefine Baker czy Isamu Noguchi. Świetna malarka, niespełniona matka, piękna kobieta. Jej biografią można by obdzielić przynajmniej kilka kobiet. Poznajemy bliżej detale z jej życia, które są niejednokrotnie zaskakujące nawet dla osób dobrze znających film „Frida”.

Czekolada „na ostro”

Opuszczamy Mexico City, by wyruszyć do kolorowego „miasta aniołów”, czyli pobliskiej Puebli, gdzie pod okiem mistrza kuchni przygotowujemy legendarne danie „mole poblano”, czyli indyka oblanego gęstą czekoladą z ostrą nutą chili. Jak podaje historia, setki lat temu wielebny arcybiskup miał nawiedzić skromny klasztor Santa Rosa w Puebli. Przerażone i sparaliżowane wizytą dostojnika zakonnice postanowiły zrobić wyjątkowy sos, wrzucając tam wszystko, co wpadło im w ręce, a więc różnorakie papryczki chili i jalapeño, pomidory, czosnek, migdały, orzechy, rodzynki, cynamon, goździki, liczne zioła, czekoladę i tym polały pierś indyka. Wielebny był zauroczony ich daniem, które szybko trafi – ło na stoły i stało się symbolem Puebli. Wyjątkowa gastronomia Meksyku jest ofi cjalnie uznana za Dziedzictwo Narodowe.

Miasto srebra i tequila pod palmą

Z Puebli ruszamy do Taxco, miasta srebra. Od kiedy pamiętam, przed dojazdem do Taxco, wśród par podróżujących razem widać było wysoki stopień nerwowości, u Pań – przyjemna ekscytacja możliwością zakupów, u Panów nie wiedzieć czemu – wyraźne rozdrażnienie. Tym razem jesteśmy same, mamy czas na dokonywanie wyborów, doradzanie i przymierzanie bez żadnej presji i pośpiechu. Zachwycamy się zawieszkami, łańcuszkami i kolczykami o azteckich wzorach, przebieramy w łyżeczkach, paterach i cukiernicach…

Wieczór zastaje nas w Acapulco, nad Pacyfikiem, mieście, które przewijało się od dawna w naszych marzeniach. Od jutra rozpoczynamy lekcje salsy, mambo, bachaty, będziemy wirować w rytm gorących latynoskich melodii, ale dzisiaj będziemy siedzieć przy basenie pod palmą i sączyć tequilę. Czeka nas długi przyjemny „babski wieczór” i szkoda go tracić na sen…

Tekst: Majka Szura

Nie wiesz, która wyprawa jest dla Ciebie?

Pomożemy Ci ją znaleźć!

Skontaktuj się z nami