KOSTARYKA – PURA VIDA!

Każdy, kto odwiedza ten malutki kraj w Ameryce Centralnej, wyjeżdża stąd oczarowany. Turysta – niezwykłą różnorodnością krajobrazów, przyrodnik – ogromnym bogactwem świata ożywionego, geolog – możliwością zetknięcia się z aktywnymi procesami wulkanicznymi i całkiem niedawną historią tego międzykontynentalnego pomostu. Ktoś zainteresowany ochroną przyrody oraz ekologią będzie zaś z pewnością pod wrażeniem nacisku, jaki kładzie się tu na tą dziedzinę życia oraz subtelnych mechanizmów, jakimi powiązano dobrobyt mieszkańców Kostaryki z troską o zachowanie przyrodniczego dziedzictwa.

pura vida 5

ATRAKCYJNA KOSTARYKA
Główne atrakcje Kostaryki to jednak emocjonujące wyprawy. Bogactwo tutejszej natury wprawia w osłupienie. Wulkany, gęste mgliste lasy, rwące rzeki, ogromne wodospady, góry, rafy koralowe, lagunowe wybrzeże karaibskie i piękne, krystalicznie czyste zatoki na wybrzeżu Pacyfiku. Każdy miłośnik aktywnego wypoczynku znajdzie coś dla siebie. Szczególnie popularne są takie zajęcia, jak: nurkowanie, rafting, surfing, spływy kajakowe, canopy tour, skoki na bungee, rybołówstwo sportowe, trekking.

TRAMWAJ W KORONACH DRZEW
Naszą przygodę rozpoczynamy w Braulio Carillo, gdzie dominuje roślinność wilgotnych lasów deszczowych. Lasy mgielne są niezwykle bogate w niektóre gatunki roślin, tylko w tym jednym parku narodowym, na powierzchni nieco mniejszej niż Białowieski Park Narodowy występuje dwuipółkrotnie więcej roślin naczyniowych niż w całej Polsce. Siedliskiem największego bogactwa życia jest korona lasu. By móc to życie obserwować, wypatrzyć kolorowe storczyki czy też wiele nieznanych nam gatunków nie tylko flory, ale i fauny, wybieramy wycieczkę napowietrznym tramwajem. Podczas 1,5-godzinnej przejażdżki przemierzamy trasę około kilometra, prowadzącą pośród wierzchołków drzew, 35 metrów nad ziemią! To niezapomniana podróż, oglądamy z bliska korony drzew, czujemy zapach omszałych pni, czy też staramy się rozpoznać egzotyczne dla nas ptaki, zwłaszcza trudne do wypatrzenia z poziomu poszycia drzewnego.

pura vida 9

ODKRYWCY DŻUNGLI
Następnego dnia zmierzamy do Tortuguero, to przepiękny fragment lądu między Morzem Karaibskim a kanałami Tortuguero, znajdujący się pośród parku narodowego zwanego Małą Amazonką, a jedynym sposobem, by się tam dostać, jest droga wodna. Nazwa pochodzi od żółwi olbrzymich: zielonych i skórzastych, które w tych właśnie okolicach wychodzą na brzeg, aby składać jaja na plaży. Żółwie są naprawdę olbrzymie, osiągają długość 1,2 m, a wysiłek, mający zapewnić przetrwanie populacji, jest równie wielki. W okresie lęgowym samica wykopuje dół, w którym składa jaja, a potem wraca do morza. Wszystko to trwa kilka godzin. Kilka tygodni później można pomóc małym żółwikom przemierzyć tę samą trasę, by mogły bezpiecznie trafić do morza. Następnego dnia wyruszamy na wycieczkę łodzią po kanałach, by podziwiać rozpościerającą się wokół dżunglę. Małpy na drzewach, kajmany pływające wokół, baraszkujące wesoło słodkowodne żółwie, duże pająki, bajecznie kolorowe ptaki różnej wielkości, skrzeczące ary, wielobarwne papugi, czaple błękitne i niesamowite tukany. Podczas pływania wąziutkimi kanałami, zatopionymi w przepięknej gęstej zieleni, można się poczuć niemal jak odkrywca, niezapomniane wrażenie robią odgłosy dżungli. To nic, że przed nami było tu już tysiące turystów, wrażenie pozostaje.

BASEN POD WULKANEM
Miłośnik wulkanów nie wyjedzie stąd zawiedziony, W Kostaryce wyróżnia się 112 formacji wulkanicznych. Należą do tzw. pacyficznej obręczy wulkanicznej. Siedem z nich (na 42 istniejące w Ameryce Środkowej) jest obecnie aktywnych. Kilka jest typowymi symetrycznymi stożkami, inne to rozległe kalderowe struktury. Na naszej trasie podziwialiśmy kapryśne wnętrze wulkanu Poas. Kapryśne, bowiem trzeba wielkiego szczęścia by, będąc na jego szczycie i zaglądając do krateru, móc zobaczyć turkusowo-zieloną lagunę zwykle skrywającą się pośród chmur i oparów. Największe jednak wrażenie pozostawia na nas wulkan Arenal o doskonałym kształcie stożka. Do niedawna jeszcze aktywny, wyrzucał od czasu do czasu popioły, a nocą można było obserwować wytryskujące niczym naturalne fajerwerki czerwone iskry. Od dwóch lat Arenal pozostaje uśpiony, nie przeszkadza to jednak tłumnie przybywającym turystom przemierzać trasy trekkingowe u jego podnóża pomiędzy lasami, szczególnie bogatymi w drzewiaste paprocie i górskie gatunki palm. Wieczorem, z kolorowym karaibskim drinkiem w dłoni, relaksujemy się w naturalnie gorących basenach, które pozostają niewątpliwą atrakcją większości okolicznych hoteli.

pura vida 7

LENIWCE I HARPIE
Kostaryka słynie z doskonałych warunków do zorganizowania raftingu, my wybieramy rzekę dostarczającą mniej adrenaliny, za to pozwalającą na obserwację bogatej fauny. Z pokładu naszego pontonu podziwiamy kolorowe papugi, skaczące małpy, jednak największe wrażenie robi na nas ospały leniwiec. Pomiędzy gałęziami trudno go dostrzec, jego obrośnięte glonami futro zlewa się z naturalną zielenią. Zwierzęta większość dnia przesypiają w koronach drzew, a najbardziej aktywne są po zmroku. Tylko raz w tygodniu schodzą, by zaspokoić swoje potrzeby fizjologiczne. Postrachem leniwców są harpie – potężne, drapieżne ptaki, które w locie potrafią porwać je z drzewa. Nie zawsze jednak harpiom się to udaje, bowiem dzięki palcom z długimi pazurami leniwce tak mocno trzymają się gałęzi, że często pozostają przyczepione do drzewa nawet po śmierci…

pura vida 1

AROMAT KAWY
Kostaryka, z jej żyzną glebą i korzystnymi warunkami wodnymi, była pierwszym krajem Ameryki Środkowej, w którym zaczęto uprawiać kawowce i bananowce na skalę przemysłową. Plony z obu tych upraw są do dzisiaj głównym artykułem eksportowym tego kraju. Kawowce sprowadzono tu z Kuby w roku 1729. Obecnie plantacje kawy w Kostaryce należą do najlepiej prowadzonych na świecie i przynoszą obfite plony w granicach 1700 kg z hektara. Kraj ma 3,5 miliona mieszkańców, a drzewek kawowych rośnie w nim 400 milionów. Trudno się zatem dziwić, że zysk ze sprzedaży wysokogatunkowego ziarna kawowego stanowi tutaj 25% ogólnych dochodów z eksportu. Zwiedzamy jedną z plantacji, przewodnik informuje nas, że kostarykańska Tarrazú należy do najlepszych kaw na świecie, o czym decyduje jej lekki i czysty smak oraz cudowny aromat. Próbujemy, jest doskonała!

PIĘKNO I WOLNOŚĆ
Na koniec odwiedzamy Monteverde. Rezerwat Lasu Chmurowego założony w 1972 roku, który zachwyca od pierwszej chwili nieprawdopodobną zielenią i oszałamiającymi widokami. Las chmurowy to niezwykle duża kondensacja pary wodnej, która sprawia wrażenie ciągle obecnej mgły lub raczej chmur zasnuwających korony drzew. Zgodnie ze statystykami, w lesie odnotowano ponad trzy tysiące gatunków roślin, sto gatunków ssaków, ponad czterysta gatunków ptaków, sto dwadzieścia gatunków gadów i płazów, tysiące insektów i motyli. Największą atrakcją pozostaje tu kwezal herbowy, niezwykle barwny ptak, którego w Monteverde uczeni naliczyli około tysiąca osobników. Bardzo trudno go dostrzec w gęstwinie liści, które dobrze chronią ten jeden z największych skarbów kostarykańskiej przyrody. Dla Azteków i Majów kwezal był symbolem piękna i wolności, a jednym z najważniejszych bóstw plemion prekolumbijskiej Ameryki był Quetzalcoatl – Pierzasty Wąż, z piórami właśnie kwezala herbowego. Podczas naszej wędrówki ścieżkami Monteverde udaje nam się wypatrzeć ich aż sześć, w tym dwa samce o szczególnie pięknym upierzeniu.

WISZĄCE MOSTY
W Monteverde dużą popularnością cieszą się wycieczki, którym towarzyszy dreszczyk emocji… Przechadzka po wiszących mostach wewnątrz lasu, niejednokrotnie pomiędzy koronami drzew, stanowi atrakcję dla każdego. Konstrukcja jest bezpieczna i niezbyt mocno się kołysze (staje się wyzwaniem jedynie dla osób z lękiem wysokości). Podczas wyprawy pokonujemy dziewięć mostów, a cała trasa liczy około trzech kilometrów. Po drodze podziwiamy motyle, insekty czy też zadziwiające figowce dusiciele.

pura vida 4

PURA VIDA!
Po południu czeka nas „canopy tour”, czyli emocjonujący zjazd na linach pomiędzy drzewami, Kostaryka jest ojczyzną tej atrakcji, pionierami szybowania ponad dżunglą lub w jej koronach byli botanicy, obserwujący w ten sposób przyrodę. Dobrano nam kaski, zapięto uprzęże i tak wyekwipowani przechodzimy krótkie szkolenie na temat bezpieczeństwa i techniki zjazdu. Instruktor demonstruje, w jaki sposób zostaniemy podwieszeni do lin, pokazuje, jak hamować za pomocą skórzanych rękawic i jak powinno być ułożone ciało podczas zjazdu. Zaczynamy od krótkich, testowych zjazdów z drewnianych platform zamontowanych pośród konarów drzew i połączonych stalowymi linami. Grupa kilku instruktorów cały czas służy pomocą. Personel jest profesjonalny i przyjazny, dzięki czemu czujemy, że jesteśmy w dobrych rękach. Przejazdy na linie pomiędzy platformami są fantastycznym przeżyciem. Pokonujemy w ten sposób kilkanaście odcinków, przeplatanych spacerami przez dżunglę. Bawimy się świetnie, chociaż niektórzy rezygnują z atrakcji, która pojawia się zupełnie niespodziewanie, skoku Tarzana na linie z około 20 metrów. Na koniec czeka nas 1,5-kilometrowy lot nad lasem deszczowym. Przymocowano nam dodatkowe uprzęże, oplatające klatkę piersiową i biodra, po czym przypięto do długiej stalowej liny roz-ciągniętej nad piękną, zieloną doliną. To naprawdę wspaniałe uczucie, kiedy szybuje się wysoko nad mglistą dżunglą niczym ptak, podziwiając oszałamiające widoki. Odczuwa się wtedy niesamowitą wolność i pełnię życia, aż ma się ochotę krzyknąć w otchłań: „Pura vida!”. W uszach szumi pęd powietrza, a niecałe dwie minuty lotu wielu z nas zalicza do jednych z najlepszych wrażeń podczas kostarykańskiej wyprawy.

Tekst Grażyna Woźniczka-Bogucka, zdjęcia Majka Szura

Nie wiesz, która wyprawa jest dla Ciebie?

Pomożemy Ci ją znaleźć!

Skontaktuj się z nami