ARGENTYNA – ELEGANCKA I DZIKA

Jest ósmym co wielkości krajem świata, z bogatą historią, wspaniałą przyrodą i urozmaiconym klimatem. Niezliczone atrakcje tworzą idealne miejsce dla najbardziej wymagających turystów. Już sama nazwa kraju, pochodząca od łacińskiego słowa argentum – srebro jednoznacznie wskazuje, jakie bogactwa odnaleźli tutaj zdobywcy.

MAJESTAT ANDÓW
Argentyna jest różnorodna, w zależności od tego, w jakim kierunku się udamy. Smagane wiatrem i porośnięte krzewami tereny Patagonii na południu wiodą ku Antarktydzie, na północy trafimy do wilgotnych lasów równikowych i na spalone słońcem pustynie. Na wschodzie zobaczymy zamknięte w zatokach strome plaże Atlantyku, podczas gdy na zachodzie, na granicy z Chile, zatrzyma nas niedostępne, majestatyczne pasmo Andów z najwyższym szczytem Aconcaguą. To właśnie Andy są miejscem narodzin gigantycznych jęzorów lodowców, rzek i rozciągających się u ich stóp jezior.

PARYŻ NOWEGO ŚWIATA
Lądujemy w Buenos Aires, mieście kosmopolitycznym, pełnym kontrastów. W drodze z lotniska mijamy dzielnice biedy, podczas gdy w centrum trafiamy do eleganckich dzielnic, pełnych eklektycznych pałaców i rezydencji. Paryż Ameryki Południowej, kulturalna stolica, każde z tych określeń na pewno w jakiś sposób odzwierciedla charakter tego niezwykłego portowego miasta. Odwiedzamy najważniejsze dzielnice i obiekty, a w naszych sercach pozostaje przede wszystkim zmysłowe tango.

NIEMORALNY TANIEC
Atmosferę starych robotniczych dzielnic odnajdziemy w urokliwych San Telmo i La Boca. W kolonialnych domkach do dziś mieszkają artyści. Życie nocne toczy się w barach, gdzie zawsze znajdziemy partnera do tanga, a jeśli brakuje nam odwagi, można tylko podziwiać zmysłowych tancerzy. Mieszkańcy Buenos, określani mianem Porteňios (żyjący lub urodzeni w mieście portowym), piją wino, słuchają muzyki, śpiewają razem z artystami i gawędzą o codziennym życiu. Namiętne tango zrodziło się w La Boca w XIX wieku. Zostało początkowo uznane za niemoralne i zakazano jego tańczenia. Spacerujemy pomiędzy drewniano-blaszanymi domkami o jaskrawo pomalowanych fasadach, gwarna atmosfera i sceneria przypominają bardziej świat domków dla lalek czy też wizję szalonego artysty. Trudno uwierzyć, że domy te mogły mieścić kiedyś mieszkania dla licznych robotniczych rodzin.

DZIKIE PRZESTRZENIE
Z Buenos ruszamy na południe, do Patagonii, bezkresnej krainy zajmującej prawie jedną trzecią terytorium Argentyny, która fascynuje podróżników od wieków. Niesamowita przyroda, niekończące się przestrzenie, zróżnicowane krajobrazy, począwszy od Rio Colorado na północy po Przylądek Horn na południu. Patagonia jest rajem dla miłośników przyrody, którzy przyjeżdżają tutaj podziwiać jedne z najpiękniejszych krajobrazów na Ziemi. Tereny są dzikie i w dużej mierze nie zamieszkane, w niektórych regionach gęstość zaludnienia wynosi jedną osobę na 2,5 km2. Olbrzymie przestrzenie pokryte lasami, pampami, górami, bagnami i lodowcami uświadamiają, że człowiek nie wszędzie jest władcą.

LODOWCOWY SPEKTAKL
Z Calafate, przyjaznego miasta położonego nad trzecim co do wielkości jeziorem w Ameryce Południowej – Lago Argentino, ruszamy w kierunku Parku Narodowego Glaciares. Lśniące jęzory rozlewają się w dolinach. Każdy zasilany jest południową kontynentalną czapą lodową. Najpiękniejszy z nich to niewątpliwe lodowiec Perito Moreno, budzący zdumienie cud natury. Nazwa lodowca wywodzi się od nazwiska argentyńskiego odkrywcy, żyjącego w XIX wieku Fransisca Pascasio Perito Moreno. Z platform widokowych podziwiamy, jak lodowy jęzor nieustannie płynie, pękając i topniejąc pod własnym ciężarem. Od jego czoła odrywają się bryły lodu i z hukiem zwalają się do mlecznych wód jeziora, po których dryfują jako góry lodowe. Niesamowity spektakl natury, przerażający swoją nieokiełznaną dzikością. Perito Moreno zajmuje powierzchnię 257 km², większą zatem od miejskiego obszaru Buenos Aires, a czoło lodowca ma 5-6 km szerokości.

DYMIĄCA GÓRA
Następnego dnia legendarną trasą RN40 udajemy się do Chalten, miejscowości położonej u stóp masywu Fitz Roy, która stanowi stolicę argentyńskiego trekkingu. Masyw Fitz Roy jest znakiem rozpoznawczym Andów argentyńskich, nawet w większym stopniu niż Aconcagua, która jest najwyższym szczytem Ameryki Południowej. Jego granitowe strome zbocza, górujące wyraźnie nad otoczeniem, zakończone wierzchołkiem ostrym jak nóż nie pozwalają oderwać wzroku. Majestatyczny Fitz Roy, znajdujący się w otoczeniu o kilkaset metrów niższych szczytów, z wyjątkiem znajdującego się w pewnym oddaleniu, należącego do tego samego masywu, szczytu Antoine de Saint-Exupéry, jest dobrze widoczny z odległości ponad stu kilometrów! Pierwszym Europejczykiem, który go zobaczył, był Antonio Viedma, dotarli tutaj także Karol Darwin i kapitan statku Beagle, Robert Fitz Roy, którego nazwiskiem obdarzył ten szczyt największy argentyński eksplorer Patagonii – wspomniany Perito Moreno. Indianie Tehuelche, zamieszkujący te tereny, nazywali go natomiast El Chalten, czyli dymiąca góra, mając na uwadze chmury bardzo często spowijające jego szczyt.

SMAKI PATAGONII
Po dwóch dniach trekkingu w tej niezwykłej, dzikiej, andyjskiej scenerii wracamy do Calafate, gdzie wieczorem udajemy się na pobliskie rancho. Przy kominku słuchamy historii osadnictwa w Patagonii. Na ruszcie smaży się fantastyczna jagnięcina na sposób asado, korpus rozciągnięty jest na metalowym ruszcie i ulokowany nad rozżarzonymi węglami. Kolacja jest wspaniała, kruche mięso zapijane winem z Menodzy, na deser placek z jagodami Calafate, o których legenda mówi, że kto je zje, na pewno tu wróci. Na koniec zamiast kawy na stole pojawia się jedno małe naczynie z tzw. bombillą, rodzajem rurki z filtrem i niczym prawdziwi Argentyńczycy sączymy mate. Tradycja obowiązująca w Ameryce Południowej mówi, że yerba mate pije się wspólnie, w grupie osób, przy czym kubek z rurką jest tylko jeden i krąży z rąk do rąk.

TROPIKALNA POTĘGA
Z surowej i fascynującej Patagonii przenosimy się w tropikalne rejony, gdzie podziwiać będziemy jedno z najbardziej efektownych widowisk, jakie przygotowała natura. W niewielu miejscach na świecie można być świadkiem równie przytłaczającej surowej mocy przyrody, jak przy wodospadach Iguaçu. Tworzy je 275 mniejszych i większych kaskad przedzielonych skalistymi wysepkami. Tylko dwie południowoamerykańskie rzeki – Amazonka i Orinoko – są potężniejsze od Iguaçu, której wody zaledwie kilka kilometrów od ujścia Parany spadają niespodziewanie na dno ponad 80-metrowego wąwozu, tworząc wspomniany ciąg wodospadów. Ten cud natury objęli ochroną zarówno Brazylijczycy, jak i Argentyńczycy. Oba narody spierają się, z którego brzegu rozpościera się piękniejszy widok na najpotężniejszy wodospad na świecie. Nam te dysputy są zupełnie obojętne, istotne jest natomiast położenie słońca, które sprawia, że wybieramy się rankiem do Brazylii, by sfotografować wodospady Iguaçu o najkorzystniejszej tam porze dnia, a po południu podziwiamy je po stronie argentyńskiej.

POŚWIĘCENIE DLA MIŁOŚCI
Wodospady spadają w przepaść pojedynczymi wstęgami, inne, rozbijając się o skały, dzielą się na pojedyncze strugi, ponad nimi tworzą się setki tęcz. Widok ten olśniewa i zachwyca, pozwala czuć się niczym w krainie baśni. Indianie Guarani, zamieszkujący te tereny, wierzyli, że wodospad został stworzony, kiedy syn wodza Toroba błagał o przywrócenie wzroku swojej niewidomej ukochanej W odpowiedzi ziemia gwałtownie pękła, a rzeka spadła do głębokiego wąwozu, porywając Torobę Dziewczyna straciła ukochanego, ale odzyskała wzrok. Cena była wysoka, jednak w nagrodę była pierwszą osobą która ujrzała najwspanialszy z możliwych widoków, a wodospady do dziś są symbolem poświęcenia dla miłości.

BOGACTWO FAUNY I FLORY
Wodospad otacza dżungla o niezmierzonym bogactwie. Ze względu na dużą wilgotność powietrza rozwinął się tutaj bogaty ekosystem, będący schronieniem dla wielu rzadkich i zagrożonych gatunków roślin, i zwierząt. Podczas spaceru podziwiamy kolorowe papugi, tukany, motyle, a czasem nawet wypatrujemy kolibry, tuż przy ścieżkach dostrzegamy sympatyczne ostronosy, które przechadzają się dumnie stadami, zachodząc nam drogę.

Argentyna zachwyca niejednym miejscem, różnorodność tego kraju nie ułatwia również określenia go jednym zdaniem. Jest jak tango, elegancki, dziki, porywający i zmysłowy, lub pełen dystansu i pasji, potrafi onieśmielić potęgą i pięknem przyrody. Pozostaje w pamięci, podobnie jak gauchos, jako kraj fascynujący i tajemniczy, z nieodgadnioną duszą.

Tekst Grażyna Woźniczka-Bogucka

Nie wiesz, która wyprawa jest dla Ciebie?

Pomożemy Ci ją znaleźć!

Skontaktuj się z nami